II liga

Trzecia z rzędu wygrana ŁMLKS

Osiem punktów w trzech ostatnich spotkaniach zdobyły siatkarki ŁMLKS Łask. W meczu 17 kolejki II ligi podopieczne Bogdana Lipowskiego pokonały we własnej hali 3:1 UKS Ozorków, ale nie pozwoliło im to na opuszczenie przedostatniego miejsca w grupie 3.

Ozorkowianki przystąpiły do pojedynku osłabione brakiem kontuzjowanej Marty Wankiewicz. – Przynajmniej w naszym przypadku nie jest to mecz o wszystko, ale walki na pewno nie zabraknie. ŁMLKS wygrał z nami pierwszy mecz, chociaż prowadziliśmy 2:0, dlatego chcielibyśmy wyrównać pewne rachunki – mówił przed meczem Włodzimierz Kurek, trener UKS.

Szkoleniowiec przyjezdnych miał rację, bowiem walki nie brakowało już od pierwszego gwizdka sędziego. Do stanu 14:14 żadna ze stron nie odskoczyła na więcej niż trzy punkty. Wówczas w siatkę zaatakowała Kamila Łuczak, a chwilę później została zablokowana przez Agnieszkę Wołoszyn. W następnej akcji asem serwisowym popisała się Karolina Rogala, dzięki czemu Łaskowianki wyszły na bezpieczne prowadzenie. Przyjezdne wróciły jednak do gry, w czym pomogły im gospodynie. Zaczęło się od zepsutych zagrywek Rogali i Wołoszyn. Chwilę później siatki dotknęła Olga Samul, a w następnej akcji Paulina Wodzińska posłała piłkę w aut. Dwa punkty z ataku dołożyży Łuczak oraz Anna Adamiak, po czym błąd podwójnego odbicia popełniła Kaja Rogala i zrobiło się po 21. Wówczas ręce blokujących obiła Samul, a kolejne oczko z kontrataku dołożyła Wołoszyn (23:21). Od tego momentu punktowały już tylko ozorkowianki. Partię zakończyła Kamila Klajman, która popisała się dwoma asami serwisowymi z rzędu.

Łaskowianki żeby myśleć o bezpiecznym utrzymaniu nie mogły sobie pozwolić na stratę drugiego seta. Tą determinację w grze podopiecznych Bogdana Lipowskiego było widać zaraz po zmianie stron. Miejscowe szybko objęły prowadzenie 7:2. Duża w tym zasługa siatkarek UKS, które w tej fazie seta popełniły trzy własne błędy. Swoje koleżanki próbowała poderwać do walki Jolanta Głowacka, która popisała się skutecznym atakiem (7:3), ale to Łaskowianki kontrolowały przebieg wydarzeń na boisku, powiększając przewagę do siedmiu oczek (12:5) po ataku Samul. Wówczas o drugą już przerwę poprosił Włodzimierz Kurek. Obraz gry nie uległ jednak zmianie. Ozorkowianki miały olbrzymie kłopoty z przyjęciem zagrywki, natomiast w ekipie gospodyń doskonale w ataku spisywały się Samul i Wołoszyn, które wyprowadziły swoją drużynę na ośmiopunktowe prowadzenie (19:11), którego nie oddały już do końca seta.

Siatkarki UKS po kompletnie nieudanej partii przystąpiły do trzeciej odsłony zupełnie odmienione. Po serii bardzo dobrych zagrywek Klajman na tablicy wyników widniał wynik 5:0 dla przyjezdnych. Impuls do odrabiania strat dała Agnieszka Raczyńska. Chwilę póĹşniej dwa ataki w aut posłały ozorkowianki. W następnej akcji Wołoszyn ustrzeliła swoją zagrywką Łuczak, a po kolejnych dwóch niewymuszonych błędach przyjezdnych to łaskowianki objęły prowadzenie (10:9). Podopieczne Włodzimierza Kurka próbowała poderwać do walki Małgorzta Kuropatwa, popisując się skutecznym atakiem ze środka, jednak miejscowe miały w swoich szeregach niezawodną Wołoszyn, którą w ataku wspierała, rozgrywająca bardzo dobry mecz, Samul. Dwa punkty z rzędu dołożyła Raczyńska i zrobiło się 22:16. Przyjezdne próbowały nawiązać jeszcze walkę. Anna Walenciak, wprowadzona w miejsce Adamiak, najpierw obiła ręce Marty Koperek, po czym wespół z Aleksandrą KuĹşmin zablokowały Wołoszyn. Ostatnie słowo należało jednak do siatkarek ŁMLKS, które zwyciężyły w tej partii 25:21.

Czwarty set to popisowa gra w wykonaniu gospodyń, które doskonale zaprezentowały się jako zespół. Na siatce punktowały Wołoszyn, Samul i Raczyńska, natomiast bardzo dobrymi zagrywkami popisywała się Koperek, która dołożyła dwa punkty kiwając z drugiej piłki. Siatkarki z Ozorkowa sprawiały wrażenie jakby czekały na wyrok. Kompletnie nie radziły sobie w przyjęciu Łuczak i Adamiak. Jedyną zawodniczką, którą należałoby wyróżnić była Głowacka. To na niej opierał się w tej partii atak UKS. Miejscowe objęły prowadzenie przy stanie 4:3 i konsekwentnie powiększały przewagę do samego końca (10:5, 14:7, 20:12). Podopieczne Bogdana Lipowskiego popełniły w tej partii tylko trzy własne błędy i pewnie wygrały 25:15.

ŁMLKS Łask – UKS Ozorków 3:1
(23:25, 25:17, 25:21, 25:15)

Składy zespołów:

ŁMLKS: Koperek (7 pkt.), Wołoszyn (25), Samul (18), Raczyńska (13), Karolina Rogala (5), Wodzińska (2), Kaja Rogala (libero) oraz Lipowska (libero), Chojnacka, Krawczyk i Smarzek

UKS: Klajman (6 pkt.), Głowacka (13), Adamiak (9), Kamila Łuczak (7), KuĹşmin (5), Kuropatwa (5), Widawska (libero) oraz Walenciak (1), Patrycja Łuczak, Andrzejczak i Gusławska

Powiedziały po meczu:

Kamila Łuczak, kapitan UKS: – Siatkówka kobieca jest nieprzewidywalna. W pierwszym secie poderwałyśmy się do walki i bardzo chciałyśmy wygrać, a w kolejnych partiach emocje opadły. Zdecydowanie nie miałyśmy dzisiaj dobrego dnia. Bardzo brakowało nam kontuzjowanej Marty Wankiewicz, która jest pewniakiem w przyjęciu. Nie przyjechałyśmy tutaj, żeby zrehabilitować się za porażkę u siebie. Chciałyśmy po prostu wygrać kolejny mecz ligowy. Niestety, nie udało nam się.

Agnieszka Wołoszyn, kapitan ŁMLKS: – Siatkówka jest grą błędów, ale niepotrzebnie w naszą grę wkradły się nerwy i stąd przegrana końcówka w pierwszym secie. Dzisiaj zagrałyśmy chyba jeden z najlepszych meczów jako zespół. Nie byłam tak mocno obciążona, jak w poprzednim meczu z Bełchatowem. W pewnych momentach ciężar gry spoczywał na mnie. Atakowałam z pipe’a, z pierwszej strefy, jak również ze środka, ale to nie był przypadek, tylko konkretne założenia taktyczne.

Kliknij by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Na górę