II liga

Po emocjonującym meczu ŁMLKS Łask lepszy od MMKS Łęczyca

Po wstydliwej porażce przed tygodniem, siatkarki ŁMLKS Łask wygrały przed własną publicznością z MMKS Łęczyca w czterech setach. Spotkaniu towarzyszyła radość zwyciężczyń i smutek pokonanych. Był również ból, łzy i sędziowskie zamieszanie.

Pojedynek w ramach piątej kolejki zgodnie z terminarzem miał odbyć się w sobotę, ale ze względu na galę mieszanych sztuk walki, spotkanie trzeba było przełożyć na niedzielę. – Mieliśmy sporo trudności ze zmianą terminu spotkania i groziła nam nawet kara finansowa, jednak szczęśliwie wszystko ułożyło się po naszej myśli – powiedział Bogdan Lipowski, trener ŁMLKS. – Nie zmienia to jednak faktu, że jesteśmy bardzo niezadowoleni z takiego obrotu sprawy, gdyż nasz mikrocykl treningowy został zaburzony. Poza tym wszyscy sympatycy siatkówki w Łasku byli zdezorientowani, bowiem wszystkie mecze u siebe rozgrywamy zawsze w soboty o godzinie 18. Ponadto większość moich zawodniczek to uczennice oraz studentki, dla których obowiązki szkolne również są bardzo ważne i zmiana terminu spotkania w ostatniej chwili wpłynęła na zmianę ich planów – dodał z niezadowoleniem szkoleniowiec łaskowianek.

Zamieszanie wokół daty spotkania nie wpłynęło na szczęście na zainteresowanie meczem. Hala zapełniła się niemal do ostatniego miejsca, a pojedynek ŁMLKS z MMKS Łęczyca oglądało blisko 300 widzów. Gospodynie zaprezentowały się kibicom w szykownych fryzurach, co było ukłonem jednego ze sponsorów w kierunku sympatyków łaskiej ekipy.

Inauguracyjna odsłona rozpoczęła się lepiej dla łęczycanek, które rozpoczęły od pięciopunktowego prowadzenia (8:3). – Od pierwszej piłki byłyśmy bardzo spięte – wyjaśnia Zuzanna Gluba. – Nie umiem wytłumaczyć, czym było to spowodowane. Być może sparaliżowały nas pełne trybuny. Większość z nas nie grała nigdy przy takiej publiczności – tłumaczy libero ŁMLKS. Wraz z upływem czasu łaskowianki opanowały emocje i rzuciły się w pogoń za przyjezdnymi. Łęczycanki utrzymywały jednak kilkupunktowe prowadzenie. W końcówce pierwszej partii groźnej kontuzji kolana doznała Monika Stasiak, kapitan drużyny z Łasku. – Byłyśmy bardzo przejęte tym, co się stało. Nie dość, że to nasza podstawowa zawodniczka, to jeszcze kapitan zespołu. Nie wpłynęło to jednak negatywnie na naszą postawę. Wręcz przeciwnie, starałyśmy się zagrać jak najlepiej, zagrać dla niej – stwierdziła Zuzanna Gluba. Łaskowiankom do odwrócenia losów partii zabrakło bardzo niewiele. Podopieczne Bogdana Lipowskiego doprowadziły do remisu. Miały również w górze piłkę setową (24:23), ale Karolina Rogala, wprowadzona w miejsce Stasiak, nie skończyła ataku. Łęczycanki odpowiedziały skuteczną kontrą. Punktowały również w dwóch kolejnych akcjach i ich wygrana w premierowej odsłonie stała się faktem.

Gospodynie, podrażnione wydarzeniami z końcówki pierwszego seta, rozpoczęły drugą partię z animuszem. Niestety, przy stanie 4:1 dla ŁMLKS w roli głównej wystąpili… sędziowie, którzy dopatrzyli się błędu ustawienia w ekipie miejscowych. Przerwa w grze trwała aż 15 minut i zakończyła się odjęciem punktu łaskowiankom. – Nie jestem osobą uprawnioną do oceniania pracy arbitrów, ale taka sytuacja to skandal – grzmiał Bogdan Lipowski. – Obie drużyny zostały wybite z rytmu z powodu długiej przerwy – dodał. W podobnym tonie wypowiadała się libero ŁMLKS. – Zawodniczki z Łęczycy popełniły błąd w ustawieniu, a nagle okazało się, że to nam został odjęty punkt. Sędziowie nie robili tego, co powinni. Przez cały mecz wychwytywali nasze najdrobniejsze błędy, a nie widzieli piłek odbitych od bloku czy też błędów podwójnego odbicia u rywalek. Wszystko to powodowało, że mecz był bardzo nerwowy – twierdzi Gluba. Sędziom jednak udało się opanować sytuację i obie drużyny wróciły do gry. Przestój okazał się bardzo niekorzystny dla gospodyń, które zaczęły mieć problemy z przyjęciem zagrywki. Z dobrej strony pokazała się jednak Justyna Klimczak, która od początku drugiego seta zastąpiła kontuzjowaną Monikę Stasiak. 18-letnia zawodniczka spisała się znakomicie w polu serwisowym, a dzięki punktom zdobytym przy jej zagrywce ŁMLKS osiągnął przewagę, która wystarczyła do zwycięstwa 25:21.

W końcówce drugiej odsłony na boisku pojawiła się Paulina Czubak, która zastąpiła Danutę Zagojską. 18-latka pozostała na placu gry od początku trzeciej partii – Zmiana ta była podyktowana faktem, iż Danusia nadal boryka się z problemem ze stawem skokowym. Kontuzji tej nabawiła się na turnieju rozgrywanym tuż przed rozpoczęciem sezonu i nie wróciła jeszcze do pełnej sprawności. Nie chciałem wystawiać Pauliny od pierwszego seta, bowiem rozegrała już dzisiaj jedno spotkanie w juniorkach – tłumaczy szkoleniowiec ŁMLKS. Trzecia i czwarta odsłona były bliźniaczo podobne. Od pierwszych do ostatnich piłek trwała wyrównana gra punkt za punkt, a o końcowym rezultacie decydowały końcówki setów. Dobrej gry było jednak jak na lekarstwo. Obie drużyny kiepsko spisywały się w przyjęciu, zdobywając sporo punktów zagrywką. Po stronie łaskowianek bardzo dobre spotkanie rozegrała Maja Nowicka, która zachowywała chłodną głowę w końcówkach i w decydujących momentach zdobywała bardzo ważne punkty.

– Siatkarki z Łęczycy nie były wcale mocnymi przeciwniczkami. Moje zawodniczki potrafią grać zdecydowanie lepiej. Nie potrafię powiedzieć, skąd bierze się nasza słabsza dyspozycja. Tak samo było przed dwoma tygodniami w meczu z ŁKS. Na treningach wszystko wygląda dobrze, ale kiedy przychodzi mecz, pełne trybuny i stres, dziewczyny nie potrafią sobie poradzić z presją – tłumaczy Bogdan Lipowski. – Zwycięzców się nie sądzi. Był to na pewno mecz walki, a w takich pojedynkach emocje biorą górę nad umiejętnościami. Nie zaprezentowaliśmy pięknej siatkówki, ale na szczęście zagraliśmy skutecznie i zdobyliśmy cenne trzy punkty. Każde kolejne zwycięstwo zbliża nas do celu, jaki sobie założyliśmy przed tym sezonem, a jest nim spokojne utrzymanie i miejsce w środku tabeli – podsumował szkoleniowiec ŁMLKS.

ŁMLKS Łask – MMKS Łęczyca 3:1
(24:26, 25:21, 25:22, 25:23)

Składy zespołów:

ŁMLKS: Koperek, Nowicka, Sobczak, Zagojska, Raczyńska, Stasiak, Gluba (libero) oraz Jaszczuk, Czubak, Klimczak i Rogala

MMKS: Kaczmarek, Kłodzińska, Walczak, Halasz, Czarnecka, Gajewska, Kurdzym (libero) oraz Gawarzyńska, Malicka, Płuciennik, Zysiak i Wontor (libero)

Kliknij by skomentować

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Na górę